Czarny Staw to niewielki park ze stawem w Dusznikach-Zdroju, założony w XIX wieku z myślą o kuracjuszach. Dawniej latem pływano tu łódkami, a zimą jeżdżono na łyżwach i grano w curling, dziś zimowe funkcje zanikły, ale latem to dobre miejsce na spacer z dzieckiem. Po powodzi z 1998 roku teren odnowiono, dosadzono zieleń, wyremontowano alejki i murki przy stawie.
Spacer wokół wody nie wymaga tu ani mocnych butów, ani planowania — to jeden z tych punktów w Dusznikach-Zdroju, do których wpada się między jednym a drugim punktem dnia i zostaje dłużej, niż się zakładało. Teren leży w granicach miasta, jest otwarty przez cały rok i bezpłatny, a alejki poprowadzono tak, że da się je pokonać z wózkiem. Psy również mają wstęp, więc bywa to naturalny cel porannego wyjścia dla tych, którzy nocują w okolicy.
Co zobaczysz na miejscu
Całość jest niewielka i obejmuje się wzrokiem niemal z każdego miejsca: staw, opasujące go alejki i pas zieleni, który oddziela wodę od reszty miasta. Lustro wody pracuje przez cały dzień — rano bywa nieruchome i odbija koronę drzew, po południu marszczy je wiatr schodzący od gór. Brzegi ujęto w murki oporowe, dzięki czemu linia stawu jest wyraźna i uporządkowana, a dziecko idące obok ma jasną granicę, gdzie kończy się ścieżka.
Pętla jest krótka. Spokojne obejście stawu z przystankami na patrzenie w wodę zajmuje kilka minut, więc to raczej miejsce na posiedzenie i wyciszenie niż na pełnowymiarową wycieczkę. Nad wodą stoi budynek rekreacyjno-usługowy, w którym mieści się restauracja oraz punkt wypożyczania sprzętu wodnego — w ciepłej porze roku właśnie stamtąd wypływają na staw ci, którzy chcą zobaczyć park od strony lustra wody, a nie brzegu.
Bywa też cicho w inny sposób: staw udostępniono Dusznickiemu Kołu Wędkarskiemu, więc nad brzegiem można natrafić na wędkarzy pilnujących spławika. Warto wtedy przejść obok bez hałasu i nie puszczać psa luzem tuż przy stanowisku. Zimą park nie zamyka się na klucz, ale jego dawne, mroźne życie — łyżwy, gra w curling — należy już do przeszłości; dziś to po prostu ośnieżona pętla wokół zamarzniętej tafli.
Skąd się to wzięło
Założenie powstało pod koniec XIX wieku i od początku miało zadanie usługowe wobec uzdrowiska. Duszniki przyjmowały wtedy tłumy kuracjuszy, a program leczenia zakładał także rozrywkę i ruch na świeżym powietrzu — stąd pomysł na teren, który działałby przez okrągły rok. Latem po stawie pływały łódki, zimą wchodziło się na lód. To rzadki przypadek miejskiej inwestycji zaprojektowanej z myślą o obu porach roku, a nie tylko o sezonie letnim.
Wielką cezurą okazała się powódź z 1998 roku, która mocno zniszczyła całe założenie. Odbudowa objęła nie tylko odtworzenie tego, co było: park dostał nowe nasadzenia i przebudowane alejki, staw — wspomniane murki, a budynek nad wodą przeszedł remont i wrócił do użytku w nowej roli. Dzisiejszy wygląd terenu jest więc w dużej mierze efektem prac po tamtej katastrofie.
Drugą datą jest 30 grudnia 2009 roku, kiedy park oficjalnie otrzymał patrona — majora pilota Czecha Nowackiego, lotnika polskiego dywizjonu 301 w Anglii, kawalera Orderu Virtuti Militari i wieloletniego mieszkańca Dusznik-Zdroju. Odsłonięciu tablicy pamiątkowej nadano oprawę wojskową.
Ile trwa i czy trudne
Pod względem wysiłku to jedno z najłatwiejszych wyjść w całych Dusznikach-Zdroju. Trasa sprowadza się do pętli wokół wody, poprowadzonej równymi alejkami, bez podejść, drabinek i odcinków, na których trzeba by uważać, gdzie się stawia stopę. Nie ma tu ani jednego stopnia, który byłby przeszkodą — nawierzchnia jest parkowa, utrzymana po remoncie prowadzonym w latach po powodzi, a brzeg stawu domykają murki, więc ścieżka nigdzie nie ucieka wprost do wody.
Czas jest właściwie kwestią tego, ile zamierzasz stać w miejscu. Samo przejście dookoła to sprawa błyskawiczna; realnie ludzie zostają dłużej, bo siadają, patrzą na taflę albo obserwują wędkarzy. Sensownie jest potraktować to jako dodatek do innego punktu dnia, a nie samodzielny cel całodziennego wyjazdu — park jest mały i niczego przed tobą nie ukrywa.
Czy dzieci dadzą radę
Dadzą radę nawet te najmłodsze, wożone. Alejki przyjmują wózek bez kombinowania, więc nosidło nie jest tu do niczego potrzebne, a rodzic z wózkiem spacerowym obejdzie staw tą samą drogą co wszyscy. Z wózkiem da się tu wjechać i to jedna z niewielu atrakcji Ziemi Kłodzkiej, o której można to napisać bez zastrzeżeń.
Starsze dzieci mają w tym miejscu naturalny magnes — wodę. Warto wcześniej ustalić zasadę trzymania się ścieżki, bo murek oporowy jest wyraźną, ale niską granicą, a brzeg schodzi do stawu od razu. Jeśli w okolicy siedzą wędkarze, przyda się krótka rozmowa o tym, że przy stanowisku przechodzi się spokojnie. Pies może iść z wami, choć w takich chwilach lepiej mieć go przy nodze.
Kiedy najlepiej przyjechać
Park pracuje przez okrągły rok, ale jego charakter zmienia się razem z pogodą. Ciepła połowa roku jest tą właściwą: wtedy działa wypożyczalnia sprzętu wodnego nad stawem i można spojrzeć na założenie z poziomu lustra wody, a nie tylko z alejki. Zimą zostaje sama sceneria — ośnieżone drzewa, zamarznięta tafla i pusto.
Porę dnia dobierz pod to, co chcesz zobaczyć. Rano woda bywa spokojna i pusta, po południu, zwłaszcza w wakacyjny weekend, robi się tu ruch typowy dla miejskiego parku w uzdrowisku: rodziny, spacerowicze, kuracjusze. Nie są to tłumy w skali znanej z Gór Stołowych, ale cisza jest wtedy raczej umowna. Jeśli zależy ci na spokoju, wpadnij przed śniadaniem albo w dzień powszedni poza szczytem sezonu.
Dojazd i parking
Miejsce leży w granicach Dusznik-Zdroju, więc dojeżdża się do niego zwyczajnymi miejskimi ulicami — nie ma tu leśnej drogi, szlaku dojściowego ani wjazdu, przed którym trzeba by się zastanawiać nad prześwitem auta. Najpewniej trafisz, wbijając w nawigację współrzędne 50.38832, 16.37864; punkt jest niepozorny i z jezdni łatwo go przeoczyć, bo staw zasłania pas zieleni.
W naszej karcie tego miejsca nie figuruje żaden dedykowany, nazwany parking, dlatego zostawiamy auto tam, gdzie zwykle zostawia się je w centrum uzdrowiska, i resztę robimy pieszo — dystanse w Dusznikach są krótkie. To ułatwia łączenie punktów: w tym samym mieście stoi Muzeum Papiernictwa, a wyżej, po drodze w stronę Zieleńca, czeka Rezerwat Przyrody Torfowisko pod Zieleńcem. Spacer nad stawem świetnie sprawdza się jako rozgrzewka przed jednym z nich albo jako sposób na rozprostowanie nóg po powrocie z gór.