Szczytna leży dokładnie tam, gdzie Góry Stołowe schodzą do doliny — i to tłumaczy, dlaczego w promieniu kilkunastu kilometrów mieści się prawie wszystko, co te góry mają najciekawszego.
Nad samym miasteczkiem wyrasta Szczytnik, niecałe sześćset metrów, z widokiem, po który nie trzeba iść pół dnia — droga od samochodu do krawędzi skały to kwestia kilku minut.
Wyżej zaczyna się dolne piętro Gór Stołowych. Skalne Grzyby ciągną się przez dwa kilometry między Batorowem a Radkowskimi Skałami, a formy stoją tu często piętrowo, jedna na drugiej — tym różnią się od reszty pasma. W Dolinie Czerwonej Wody las rozstępuje się i odsłania Niknącą Łąkę, płaską przestrzeń na siedmiuset dwudziestu metrach, która nie wygląda ani na pole, ani na zwykłą halę.
Na południe, przy Zieleńcu, leży Torfowisko — i jest to zupełnie inna okolica niż skały: zamiast świerkowego mroku otwiera się przestrzeń niskich krzewinek i kęp mchu.
Kto woli historię, ma stąd blisko do ruin zamku Homole. Wzgórze Gomoła leży tam, gdzie dawniej biegła droga z Pragi do Wrocławia — i to wyjaśnia, po co ktoś postawił tam zamek pod koniec XIII wieku.
Największą zaletą Szczytnej jest to, że nie trzeba wybierać jednego kierunku. Z jednej strony są Góry Stołowe i skały, z drugiej okolice Zieleńca, a Szczytnik można dorzucić nawet do krótszego dnia.
Posortowane od najbliższych centrum miejscowości.