To, po co ludzie przyjeżdżają do Kudowy, leży w dwóch przeciwnych kierunkach — i łatwo to źle zaplanować.
W Czermnej, kilometr od centrum uzdrowiska, stoi Kaplica Czaszek. Z zewnątrz niepozorna, barokowa, wciśnięta między kościół świętego Bartłomieja a wolnostojącą dzwonnicę; w środku okazuje się jedynym ossuarium w Polsce udostępnionym do zwiedzania. Ogląda się je z jednego miejsca i zajmuje kwadrans — to punkt do wpisania w większy dzień, nie cel sam w sobie.
W drugą stronę zaczynają się Góry Stołowe. Błędne Skały mają wprawdzie kudowski adres, ale ⚠ wjeżdża się do nich od Karłowa, więc nie jest to spacer z centrum. W środku idzie się dnem szczelin głębokich na kilka metrów, miejscami tak wąskich, że plecak trzeba zdjąć i przepchnąć przodem. To nie miejsce na dalekie widoki, tylko na patrzenie z bliska.
Kto ma cały dzień, jedzie tą samą stroną dalej — na Szczeliniec, Narożnik albo do Fortu Karola, gdzie nawet w wakacyjny weekend bywa kilka osób. Kiedy pada, najbliżej stąd do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach.
W Kudowie najłatwiej źle zaplanować dzień dlatego, że główne cele leżą po przeciwnych stronach miasta. Najrozsądniej potraktować centrum i Czermną jako jedną część dnia, a Góry Stołowe jako drugą — zamiast jeździć tam i z powrotem.
Posortowane od najbliższych centrum miejscowości.