Góry Stołowe nie mają szczytu w zwykłym sensie — mają stoliwa. Płaskie piaskowcowe stoły, których krawędzie urywają się kilkudziesięciometrową ścianą, a wierzchowiny porozcinane są szczelinami tak głębokimi, że idzie się nimi jak korytarzami. To jedyne takie formacje w Polsce.
Materiał osadził się na dnie morza w górnej kredzie i wietrzał potem w różnym tempie — stąd maczugi, grzyby i słupy, które wyglądają jakby ktoś je poustawiał. Na Szczelińcu labirynt ma własne nazwy dla poszczególnych form, w Błędnych Skałach miejscami trzeba zdjąć plecak i przepchnąć go przodem.
Największy ruch idzie na Szczeliniec i do Błędnych Skał, ale pasmo ma też miejsca, gdzie bywa pusto nawet w wakacyjny weekend: Fort Karola kilkaset metrów od Lisiej Przełęczy, Skalną Czaszkę na uboczu głównych tras, Narożnik, na który wchodzi się nogami z lasu.